Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyjaciele. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przyjaciele. Pokaż wszystkie posty

wtorek, czerwca 28, 2022

Humor Nauczyciela

 - Dziadku, czy zawsze musimy z taką powagą rozmawiać o rzeczach ważnych? Czy Pan Jezus ma poczucie humoru?

- Tak. To bardzo mądre pytania. Odpowiem ci jak potrafię; spróbuję też docenić twoje wymagania odnośnie radości i zabaw w sprawach najbardziej poważnych.
- Dziadku, dlaczego bogacz, po rozmowie z Jezusem, bardzo się zasmucił? Czyż Dobra Nowina nie jest radosna?
- Pozwól, że najpierw pochwalę Twoją dociekliwość, a teraz razem przeczytajmy opowiadanie o bogatym młodzieńcu i wspólnie zastanówmy się czego naprawdę brakowało [do szczęścia] temu człowiekowi. Propozycja Jezusa dotyczyła powołania go do grona uczniów, a może i apostołów. Biedacy zapewne zazdrościli mu i mogli wątpić w słuszność pospolitego porzekadła, że: „Pieniądze szczęścia nie dają”. -A on się zasmucił.

„Zapytał Go pewien zwierzchnik: <<Nauczycielu Dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne? Jezus mu odpowiedział: <<Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Znasz przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij twego ojca i matkę!>> On odrzekł: <<Od młodości przestrzegałem tego wszystkiego>>. Jezus słysząc to rzekł mu: <<Jednego ci jeszcze brak: sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie; potem przyjdź i chodź za Mną>>. Gdy to usłyszał mocno się zasmucił, gdyż był bardzo bogaty. Jezus zobaczywszy go [takim] rzekł: Jak trudno bogatym wejść do królestwa Bożego. Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego>>”. Łk 18,18-25. Por.: Mt 19,16-22; Mk 10,23-27.

- Wiesz dziadku, najbardziej podobało mi się to powiedzonko o wielbłądzie. - Z tym „uchem igielnym” to pewnie Jezus żartował? – Może nie chodziło o juczne zwierzę tak popularne u Żydów i Arabów, ani o zwykłą igłę do szycia? - A to zagadka!
- Owszem, masz rację! W Jerozolimie, tam gdzie Jezus nauczał, w murze były dwie bramy: mała i duża; na użytek świątyni i pasterzy. Tę małą – owczą bramę – nazywano uchem igielnym, a wysoka była dla wielbłądów, i nie tylko.
- Dziadku, już wiem: ten zwierzchnik był za wysoki do niskiej bramki, słyszałem, że wielbłąd może przejść przez nią na kolanach (pod warunkiem, że nie jest objuczony).
- To już część zagadki wyjaśniłeś! Czy chciałbyś rozszyfrować więcej?
- Zgoda, ale pozwól, że będę nadal zadawał pytania.
- Dlaczego Jezus wykorzystał oczywisty fakt, że wielbłąd jest wyższy od owcy? Przecież nie rozmawiał z jednym z pasterzy tylko z kimś wykształconym, może z faryzeuszem,
kimś takim jak Nikodem? Za przyrównanie go do wielbłąda mógłby się obrazić.
- Traktujesz tę –najkrótszą- przypowieść jako osobisty przytyk do rozmówcy?
Tym razem to dla mnie zagadka, którą mi zadałeś przez swą dociekliwość. Przypuśćmy, że ten rozmówca miał na imię Gamaliel. – „Gamal” po hebrajsku znaczy „wielbłąd”.
Teraz moja kolej: jak myślisz, dlaczego młodzieniec nie obraził się za tę aluzję?
- Bo Jezus spojrzał z miłością na niego zanim powiedział czego mu brakuje do doskonałości. Nie wiemy czy sprzedał swój majątek, ale pewnie nie zapomniał Miłości.

- Brawo dziadku! Czytałem w Dziejach Apostolskich o tym, że Gamaliel wygłosił, na zebraniu Sanhedrynu mowę w obronie Apostołów prześladowanych za wiarę i nauczanie, po której zostali zwolnieni z więzienia. Patrz: Dz 5,33-39.
- Jeśli rozmówcą Jezusa, bogatym młodzieńcem, naprawdę był Gamaliel, to nasza przypowieść o wielbłądzie i uchu igielnym jest dowcipna, twórcza i aktualna.
- Czy możemy przeczytać jeszcze przemówienie Gamaliela?

„(.) Gamaliel, uczony w Prawie i poważany przez cały lud (.) zabrał głos w Radzie: <<Mężowie izraelscy – przemówił do nich – zastanówcie się dobrze co macie uczynić z tymi ludźmi. Bo niedawno temu wystąpił Teodas, podając się za kogoś niezwykłego. Przyłączyło się do niego około czterystu ludzi, został on zabity, a wszyscy jego zwolennicy zostali rozproszeni i ślad po nich zaginął. Potem podczas spisu ludności wystąpił Judasz Galilejczyk i pociągnął lud za sobą. Zginął sam i wszyscy jego zwolennicy zostali rozproszeni. Więc i teraz wam mówię: Odstąpcie od tych ludzi i wypuście ich! Jeżeli bowiem od ludzi pochodzi ta myśl czy sprawa, rozpadnie się, a jeżeli rzeczywiście od Boga pochodzi, nie możecie ich zniszczyć i może się czasem okazać, że walczycie z Bogiem>>. Usłuchali go. A przywoławszy Apostołów kazali ich ubiczować i zabronili im przemawiać w imię Jezusa, a potem zwolnili. A oni odchodzili sprzed Sanhedrynu i cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla imienia [Jezusa]. nie przestawali też co dzień nauczać w świątyni i po domach, i głosić Dobrą Nowinę o Jezusie Chrystusie”. Dz 5,34-42. Por. Za 13,7-8.

Imponująca jest mowa i postawa Gamaliela. – Walczył jak lew [hebr.: Arie], i wygląda na to, że z wielbłąda stał się zakonspirowaną owieczką! W Biblii Tysiąclecia jest przypis: Gamaliel to „jeden z siedmiu najgłośniejszych nauczycieli prawa żydowskiego. Według późniejszej tradycji miał być cichym zwolennikiem chrześcijaństwa i nawrócić się”. Patrz: przypis do Dz 5,34.
- Dziadku, Apostołowie też mieli imponujące poczucie humoru i odwagę, że cieszyli się z cierpienia i kontynuowali DZIEŁO Jezusa! Czy możemy znaleźć tekst potwierdzający humor Pana Boga i jakoś odróżnić go od pospolitych dowcipów i sztucznej wesołości?

Psalmista zadaje pytanie:
„Dlaczego narody się buntują,
czemu ludy knują daremne zamysły?
Królowie ziemi powstają
i władcy narodów wraz z nimi
przeciw Panu i przeciw Jego Pomazańcowi.
<<Stargajmy ich więzy
i odrzućmy od siebie ich pęta!>>
Śmieje się Ten, który mieszka w niebie.
Pan się z nich naigrawa,
a wtedy mówi do nich w swoim gniewie
i w swej zapalczywości ich trwoży:
<<Przecież Ja ustanowiłem sobie króla
na Syjonie, świętej górze mojej>>”. Ps 2,1-6.

- Ten Psalm opisuje walkę z Bogiem i Zbawicielem, z Kościołem, wiarą i cywilizacją chrześcijańską. Na szczęście Pan Bóg ma poczucie humoru; podobnie i Chrystus Król.
- Chciałbym jeszcze zapytać o konsekwencje polityczne i społeczne, jeśli mamy czas i okazję o tym rozmawiać.
- Gamaliel w mowie obronnej prawdopodobnie powoływał się na to proroctwo, które przypomniał I wypełnił Jezus przed aresztowaniem. Mt 26,31-35. Por. Za 13,7-8.
- Czy możemy się upewnić? Ten wątek jest ciekawy i, w pewnym sensie, nowy dla mnie, a przy tym dotyczy naszych problemów wiary.

„Wówczas Jezus rzekł do nich: <<Wy wszyscy zwątpicie we Mnie tej nocy. Bo jest napisane: Uderzę pasterza, a rozproszą się owce stada. Lecz gdy powstanę, uprzedzę was do Galilei>>”. Mt 26,31-32.

Uderzenie w pasterza, to swoiste sito, które odsiewa słabych, ale Jezus wiedząc o naszej słabości nie zwątpił w wartość swych uczniów, wyznawców, i tych, których wciąż posyła; nie zwątpił w nas Z pewnością Kościół, który przeszedł i przetrwał te wszystkie próby jest Dziełem Bożym.
-Interesują mnie jeszcze liderzy polityczni i ich zwolennicy.
-Gamaliel wyjaśnił, że ludzkie układy i struktury nie mają większej trwałości historycznej. Po śmierci lub upadku lidera jego myśl, czy sprawa rozpadnie się.
-Czy takie kryterium trwałości struktur i procesów społecznych jest powszechnie ważne? Czy, na przykład, po śmierci tyrana wojna się skończy?
- Tak, ale nie od razu, natychmiast. Trwały pokój jest zbudowany na sprawiedliwości.
Jezus jest Księciem Pokoju i Królem sprawiedliwości. Nasz dobry humor i radość życia są owocem tych Jego największych darów danych nam po zmartwychwstaniu. To najlepsza wieść i nieprzemijająca nowina, że już nie jesteśmy Jego sympatykami, ale przyjaciółmi, powiem więcej jesteśmy dziećmi Bożymi. Przekonuje nas o tym św. Paweł, gdy pisze:

„Albowiem wszyscy ci, których prowadzi Duch Boży, są synami Bożymi. (.) Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi. Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami: dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa; skoro wspólnie z Nim cierpimy, to po to, by wspólnie mieć udział w chwale”. Rz 8,14.16-17.

- To poprawia mi humor i napawa radością, wiem, co wystarczy do szczęścia i dlaczego mogę zrezygnować z wyścigu po władzę, zaszczyty, sławę i inne dobra tego świata.
- Miłość nigdy nie ustaje – bo miłość jest z Boga. (Por.: 1Kor 13,8a; 1J 4,7b.).

B-stok 19.06.2022 A.D. Roman J. Koper

poniedziałek, września 08, 2014

Słowianie zawsze się dogadają

                                                                                            „Odstąp od złego, czyń dobro ;
                                                                                             szukaj pokoju, idź za nim!
                                                                                             oczy Pana [zwrócone są] 
ku sprawiedliwym,
                                                                                             a Jego uszy na ich wołanie”.

                                                                                                           Ps 34(33),15-16.BT



Późny sobotni wieczór w Sankt Petersburgu to dla wielu ludzi czas świątecznego wypoczynku. 
Nasz pobyt tutaj to spotkania z Młodzieżą Wszechpolską w kościołach, zajęcia kulturalne takie jak romantyczny wieczór w operze na balecie ”Giselle”, spacery w białe noce i zwiedzanie miasta co drugi dzień. Niezapomniane wrażenia: przepiękna architektura; cerkwie zamienione w muzea, które można zwiedzać tylko z biletami dla grup zorganizowanych z przewodnikiem, nadto: dla cudzoziemców odpowiednio  droższymi. Znalazła się też okazja podróży morskiej przez Zatokę Fińską i obejrzenia carskiego pałacu zimowego. Moi gospodarze mili i gościnni zwykle czekali z kolacją, mimo, że nasze towarzystwo na ogół organizowało posiłki grupowo we własnym zakresie. Z rana chciałem kupić pszenny chleb na „świąteczny stół” i planowałem to zrobić w drodze powrotnej; tymczasem w natłoku zajęć i słabej znajomości miasta wieczorem to było niewykonalne. 

Nadmiar wrażeń, zmęczenie, chwila nieuwagi i oto minąłem jedyny przystanek, na którym miałem przesiadkę na drugą linię metra w kierunku stacji docelowej „Moskowskaja” w pobliżu miejsca mego zakwaterowania. Minęła godzina dwudziesta trzecia. – Moja urocza dwunastoletnia Przewodniczka 
o imieniu Daria, starsza córka gospodarzy,  u których gościłem, nie oprowadzała mnie tak późno po mieście. Tego wieczoru na szczęście  wracałem z księdzem Jackiem. Ustaliliśmy, że jedziemy 
w niewłaściwym kierunku i w dodatku dość szybko oddalamy się od celu. W tych okolicznościach najprościej było zapytać kogoś z pasażerów o drogę, bo konduktora w naszym wagonie nie było, 
a czas naglił...  Nie ma obawy, do rana wrócimy – poza tym jest dobra okazja do rozmowy.
  
- Rozejrzałem się wokoło i zagadnąłem po rosyjsku stojącego obok nas mężczyznę w średnim wieku: 
- Izwinitie, pożałuista, kak mnie wskore wiernutsja na wtoroje metro(- s  s’ew’era na jug) k ostanowke „Moskowskaja”?  
(- Przepraszam, jak mogę szybko wrócić na  drugą linię metra [z północy na południe] w kierunku stacji „Moskowskaja”?) 
Chyba pomyliłem kierunki (?) Próbowałem mu wyjaśniać jeszcze coś o „przegapionej” przesiadce, ale już nie pamiętam. – „Ważyłem” każde słowo i szło mi dość „kulawo”…  
Można się domyślać, że nasz Towarzysz Podróży wcześniej  obserwował nas i  słyszał o czym mówimy. Z uwagą wysłuchał o co chodzi, a potem, nie wiem dlaczego uznał, że ten język (rosyjski) nie jest dla nas „zbyt przyjazny”. W każdym razie dał nam do zrozumienia, że tak myśli… 
 -  Może wiedział, że wówczas w Polsce w Szkole Powszechnej nauka języka rosyjskiego była  obowiązkowa (?) 
 Po angielsku wyjaśnił nam jak dalej jechać i dodał z uśmiechem: „Słowianie zawsze się dogadają!”


Bardzo ucieszyło nas i trochę rozbawiło to „dziwne” stwierdzenie, po którym nasz Przygodny Przewodnik się przedstawił: 
 - Jestem Wiktor.  
Po czym i ja z księdzem Jackiem wymieniliśmy swoje imiona i uścisk dłoni.
 To dobre imię – dodałem z wdzięczności – znaczy „Zwycięzca”.
 Nasz nowy Znajomy uśmiechnął się i jakby onieśmielony powiedział: 
-  Nawierno mnie nużdno pobiedit’ samogo s’ebia?
(- Pewnie muszę zwyciężyć samego siebie!?)
 - To bardzo roztropna postawa!  
- Wtrąciłem nie czekając, co jeszcze powie.
„Cierpliwy jest lepszy, niż mocny, 
opanowany – od zdobywcy grodu”. Księga Przysłów 16, 32.(BT). 
Panować nad sobą może tylko człowiek dojrzały, a miasto może  zdobyć pospolity gangster… 
Wiktor uśmiechnął się, uniósł swą teczkę w stronę Księdza i otwierając  ją odsłonił duże, jasne bochenki chleba, po czym powiedział: 
- Grab it, please! 
(- Weź,  proszę!)
 A Ks. Jacek odpowiedział: 
- Thank You, I don’t need it!  
(- Dziękuję bardzo, nie potrzebuję!)
 – Touch at least!  
(-To chociaż dotknij!)  – poprosił. 
– Obdarowany posłusznie zbliżył dłoń do chleba.
 – Jeszcze gorący! 
Powiedział głośno, i żeby tak szlachetny gest nie został odrzucony, wskazując na mnie 
prawie wyszeptał: 
- Give him! 
( - Daj jemu!) 
Wiktor wykonał kolejny gest przyjaźni  i wręczył mi gorący bochen białego chleba, o północy
 w metro! Po czym jakby sam zaskoczony swym zachowaniem, czy chcąc zapobiec dalszym protestom wyjaśnił, że wraca z pracy (z drugiej zmiany w piekarni i ma jeszcze dużo chleba na użytek własnej rodziny). Tam , gdzie  jest miasto Świętego Piotra (Sankt Petersburg),  gości obdarza się chlebem!
 Miałem w teczce Nowy Testament  w języku rosyjskim –wymieniliśmy prezenty, a potem każdy pojechał z radością swoją drogą… 

czwartek, czerwca 18, 2009

Duchowy internet...



Niedawno przy kawie, w gronie przyjaciół, słuchaliśmy bardzo interesującego nauczania o tzw. metodzie Ignacjańskiej czytania Pisma Św. i „sztuce słuchania”. Nie mam wprawy w żadnej z nich i, może dlatego, prawie natychmiast pozwoliłem sobie na małą dygresję: To z radia, czy z płyty?- Zagadnąłem.
– „Z płytoteki, a w dodatku jest do kupienia”. – Skwapliwie odpowiedziała Basia. O dalszym słuchaniu (i to za darmo) nie było mowy... - Coś wam zaraz opowiem.
W tym czasie ktoś poprosił by wyłączyć płytę (próbka reklamowa była bardzo przekonywająca) – więc zakupił komplet i wyszedł. Nastała chwila ciszy i wszyscy patrzyli na mnie wyczekująco...

- „Znam ten głos – to ksiądz Krzysztof. Byliśmy w tej samej grupie oazowej, gdy jeszcze był alumnem (WSD w Nysie”; jeśli dobrze pamiętam). - I co było potem? – Zaciekawiła się Basia. Spędziliśmy razem piętnaście dni. (Tyle trwał nasz turnus rekolekcyjny; jeśli dobrze pamiętam). Początkowo Był dziwnie sceptyczny i ostrożny w sądach, aż trochę wyglądał na „niedowiarka”. Nie potrafiłem odpowiedzieć na wiele jego pytań i zastanawiałem się czy mam dalej być animatorem małej grupy (w ramach studium Biblii). Jednak myśl, że to tylko „maska” nie dawała mi spokoju. - Potem go rozszyfrowałem i zaprzyjaźniliśmy się. Wkrótce miał święcenia kapłańskie (pewnie w Opolu)i prymicję w Kędzierzynie – Koźlu. – Odparłem. - Czemu jesteś tak lakoniczny? Opowiedz jak to było. Zbliża się okrągły jubileusz Jego kapłaństwa i traktuj to jak ‘wspomnienie obowiązkowe’! – Nalegała.

Ksiądz Leszek Irek SDS† (wówczas krajowy Moderator Diakonii Ewangelizacji) prowadził Dom Rekolekcyjny w Nieboczowach k/Raciborza; obiecał, że pojedziemy w czwórkę na tę prymicję: On, neoprezbiter Krzysztof, Ola i ja (- samochodem Ks. Leszka oczywiście...) Ucieszyłem się z tego zaproszenia i możliwości wyjazdu. Przeczucie przygody działa na mnie inspirująco. Trochę onieśmielony opowiedziałem (w gronie osób wyjeżdżających na prymicję) o pewnym zdarzeniu. – Chciałem rozwiązać zagadkę dziwnych „zbiegów okoliczności”. Dawno temu (może ok. 1970 r.) miałem wykład na temat personalizmu, do którego wykorzystałem m.in. cały zeszyt „Znaku” poświęcony personalizmowi chrześcijańskiemu E. Mouniera i J. Maritaine’a. Nie chcąc zanudzić słuchaczy powiedziałem ‘przerywnik’.- Zadam teraz pytanie. Czym się różni „Prawda” od „Izwiestij?” (Są to dwie gazety – centralne organy prasowe KPZR) W ‘Prawdzie’ niet izwiestij, a w ‘Izwiestiach’ niet prawdy.

Mniej więcej po siedmiu latach, będąc w Krościenku, słuchałem wykładu Ks. Prof. Franciszka Blachnickiego† nt. „Personalistyczna - Maryjna koncepcja osoby ludzkiej”. Jakie było moje zdziwienie, gdy usłyszałem ten sam ‘przerywnik’: „Czym się różni ‘Prawda’ od ‘Izwiestij’?” Skomentowałem to dość niejasno, że dowcip może mieć znaczenie duchowe. Por. Ps 2, 2-5. Humor jest oznaką siły i pogody ducha...
Uważałem Ks. Franciszka za wielkiego charyzmatyka. Nie mogłem jednak zrozumieć, dlaczego nawiązał on także do znanego mi, nie publikowanego wykładu prof. L. Kołakowskiego, którego jak myślę nie mógł słuchać na UW.( Skąd znał te same statystyki o katastrofalnym stanie służby zdrowia i największej w Europie śmiertelności niemowląt w Polsce. - Jeśli dobrze pamiętam.)
Ks. Leszek powiedział, że „Wielkie umysły ze sobą obcują”. Musi istnieć jakaś forma spotkania na płaszczyźnie duchowej – coś jak „duchowy internet”.
(Ciekawe, że opowiadanie dowcipów ma znaczenie duchowe.) - Przekonamy się...
Nazajutrz rano wyjechaliśmy. Na miejscu Ks. Krzysztof z Proboszczem z Kędzierzyna – Koźla celebrował Mszę Św. prymicyjną, a kazanie głosił Proboszcz. (Podam przybliżone streszczenie kazania). Ludzie szukają prawdy, często po omacku, „Jak ślepy płotu”: w propagandzie, w gazetach. – W organach prasowych partii. Nie znajdziecie tam ani prawdy, ani wiadomości. (W ‘Prawdzie’ niet izwiestij, a w ‘Izwiestiach’ niet prawdy.) Na tym monopolu nie można budować szczęścia człowieka (ani na monopolu spirytusowym!) Prawdę znajdziemy w Ewangelii. Na tej Drodze jest Życie i szczęście. Por. J 14,6n. Pamiętając treść wczorajszej rozmowy o duchowym znaczeniu dowcipów śmieliśmy się szczerze nie tylko z tego, że proboszcz, który nie był obecny przy tej rozmowie, komentował ‘nasz’ dowcip na swym kazaniu, ale i z zastosowania - potrafił powiązać humor z Ewangelią. Życie bez prawdy staje się kłamstwem, gdy tracimy (z oczu) cel nie możemy być pewni sensu swych wyborów, decyzji, ani działań. Na szczęście złe nowiny nie
mówią nam prawdy o życiu; one są przeważnie jakimiś komunikatami o przemijaniu i śmierci...


Radosna wiadomość to prawda o życiu z Bogiem:


„[To wam oznajmiamy], co było od początku, cośmy usłyszeli o Słowie życia, co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce - bo życie objawiło się. Myśmy je widzieli, o nim świadczymy i głosimy wam życie wieczne, które było w Ojcu, a nam zostało objawione - oznajmiamy wam, cośmy ujrzeli i usłyszeli, abyście i wy mieli współuczestnictwo z nami. A mieć z nami współuczestnictwo znaczy: mieć je z Ojcem i Jego Synem Jezusem Chrystusem. Piszemy to w tym celu, aby nasza radość była pełna”. 1 J 1,1-4(BT)